Ludwik Wolta

Visit Us On FacebookVisit Us On TwitterVisit Us On Google PlusVisit Us On Instagram

NIETOPERZ

Jeszcze po Drugiej Wojnie Światowej, w wielu polskich wsiach przy ścianie wschodniej,   ostał się pewien barbarzyński zwyczaj – starych ludzi, którzy nie mogli już pracować, umieszczano w małych drewnianych komórkach, by tam mogli doczekać końca swoich dni. Ale wystarczyło jedno wydarzenie, by wszystko uległo zmianie.

Czytaj dalej...

OPĘTANY SOŁTYS

Cztery lata temu zostałem sołtysem w Kąkolówce - mojej rodzinnej wsi. Nie wprowadziło to istotnych zmian do trybu mojego dnia. Życie wsi było raczej leniwe i każdy zajmował się swoimi sprawami. (...)
Wszystko uległo zmianie, gdy na gruntach wsi odkryto rokujące pokłady gazu ziemnego.

Czytaj dalej...

KOT STALINA

Wślizguję się do gabinetu.
Tak jak myślałem - na fotelu siedzi podstarzały wąsacz w białym mundurze.
Tak, to właśnie mój pan.
Podbiegam i wskakuję mu na kolana. Tarmosi mnie trochę, ale w końcu delikatnie strąca. Nie ma dla mnie czasu.

Czytaj dalej...

OBŁÓCZYNY

Teraz opowiem historię o głupocie starego Teodora, która doprowadziła do zbawienia mojego ciała. (...)
Byliśmy zwykłą, rybacką rodziną, ale nazywanie mnie "córką rybaka" jest mi nienawistne. Przeżuwałam razem z ojcem ten ciężki znój, ale moje korzenie nie wzbudzają we mnie dumy, jedynie wstręt.

Czytaj dalej...

JAK KOCHAJĄ REPTILIANIE

Wokół spotkań członków loży B'nai B'rith ostatnimi czasy narosły pewne nieporozumienia. (...)
Jako jedna z niewielu osób jestem w stanie powiedzieć o tym coś więcej, ponieważ od kilku lat zaopatruję polski oddział loży w hierodule, czyli - innymi słowy – sakralne prostytutki.

Czytaj dalej...

BAJKA O GOPNIKU

Była szósta rano. Pastwisko jak umarłe. A ja znów wracałem ześcierwiony.
Zastanawiałem się w jaki sposób trafiłem na to odludzie. Wyciągając z kieszeni swoją wysłużoną żarkę, tak mną telepnęło, że wypadła mi z rąk. Przeczesałem palcami chyba cały hektar. Wtedy zacząłem sobie przypominać...

Czytaj dalej...

OPOWIEŚĆ MARSA

Miło jest natknąć się na nieosłoniętą i niestrzeżoną wioskę.
W tamto południe szliśmy  z chłopakami po ubitej ziemi, mającej robić chyba za drogę dla wozów. Było dosyć pusto, ale doskonale wiedzieliśmy, że nikt się stamtąd nie wyniósł i każdy chłop siedzi w domu  w nieznośnym oczekiwaniu na to, co zrobimy. Za kolegów wówczas nie ręczyłbym.

Czytaj dalej...

SEN O PAPIEŻU I BATONIKACH

Siódmy maja – imieniny dziadka.
Wystukuję numer i czekam na połączenie.
Staruszek zaraz odbierze...
Nie obmyśliłem życzeń. Będę musiał improwizować.
Nagle w słuchawce rozlega się obcy, męski głos:

Czytaj dalej...

SEBASTIAN ZBAWICIEL

Z kim jak z kim, ale z Sebastianem dobre stosunki warto utrzymywać.
Na pierwszy rzut oka  przypomina on karka z którym możesz co najwyżej o dietach i odżywkach pogadać. I to prawda, mogłeś z nim pogadać... o dietach i odżywkach. To dzięki jego programowi żywieniowemu, który kosztował mnie zaledwie dwa sieciówkowe piwa, udało mi się zrzucić dwadzieścia kilo.

Czytaj dalej...

Udostępnij tekst:
Share on FacebookTweet about this on TwitterGoogle+