Ludwik Wolta

Visit Us On FacebookVisit Us On TwitterVisit Us On Google PlusVisit Us On Instagram

Jak Kochają Reptilianie

 

ReptilianieWokół spotkań członków loży B’nai B’rith ostatnimi czasy narosły pewne nieporozumienia. Wielu prawicowych publicystów świadomie mnoży wątpliwości, a ci zupełnie pochłonięci paranoją zmyślają rozmaite scenariusze mające źródło w ich własnych ignoranckich rojeniach. Jako jedna z niewielu osób jestem w stanie powiedzieć o tym coś więcej, ponieważ od kilku lat zaopatruję polski oddział loży w hierodule, czyli – dla niezorientowanych – sakralne prostytutki. Oczywiście nie dopuszcza się mnie do obrad i bardziej zaawansowanych rytów, ale dosyć dobrze zdaję sobie sprawę z tego co dzieje się w części „rekreacyjnej”, tj – misteriach orgiastycznych. Z ostrożności sądowej nie będę wspominał, którzy z polskich polityków upodobali sobie moje pracownice, choć wiem, że byłoby to szczególnie interesujące dla opinii publicznej.

Jak łatwo można się domyślić, reptiliańscy członkowie loży, w celu uwolnienia czysto zwierzęcej energii zwykle zwracają się do pospolitych agencji. Od hierodul oczekują czegoś… subtelnego. W moim katalogu, każda z dziewcząt posiada serię unikatowych zdolności seksualno-psychotronicznych. Najmłodszą z nich upodobał sobie pewien były minister spraw zagranicznych, poddany Jej Królewskiej Mości i oksfordczyk. Poniżej przedstawiam niewielką próbkę zdolności naszej utalentowanej świeżynki.

Mesalina Judas jest kobietą tak piękną, że wszyscy ciemno ją widzą. Wspomniany minister  z początku nie zauważał jej w ogóle. Dla niewyspecjalizowanego oka widoczne są jedynie te nieliczne członki Mesaliny, o których można powiedzieć, że prezentują pośledniejszą jakość. Nie zmienia to faktu iż nawet niewyrobiony estetycznie polski polityk może napoić się samym jej widmem. Po odurzeniu cieniem Mesaliny powoli stają się widoczne obrzeża jej ud, bioder i piersi, które stopniowo zmieniają się w boskiego wija rozkoszy. Stworzenie przemawia do członka loży słowami: chcę się z tobą wadzić, chcę się z tobą obłaskawiać… Te dwie kwestie wypowiadane są na przemian i mają na celu zachęcenie mniej śmiałych adeptów. Następnie, wij zaczyna łaskotać partnera, naraz wchodząc mu do ust i karmiąc go słodkawym jadem. Minister, z wyraźną nostalgią, przyrównywał smak tego jadu do placka z czerwonymi owocami, podawanego w jego rodzinnym domu przez babkę szlacheckiego pochodzenia. Mesalina dozuje swój brud i zepsucie we wnętrze niewinnego jeszcze członka loży, co sprawia iż widzi ją coraz lepiej, tj. z cienia wyłaniają się kolejne części ciała, a na widok pełnej twarzy adept doznaje orgazmu i napojony zgorszeniem zyskuje siły do rugowania Kościoła z przestrzeni publicznej.

Druga z pracownic, Cyclura Grande, bywa często wypożyczana na zloty klubu Bilderberg. Jej specjalnością jest pocenie się słonymi strumieniami śluzu, które, okalając jej piersi, tworzą ozdobę na wzór uroborycznego dwuksiężyca. Widok ten docenił pewien dyplomata-mediewista. Jako opiekun Cyclury, z dumą wspominam, że opisał ten obraz w utajnionej części swoich pamiętników. W zapiskach profesora widniała informacja, że na widok tej ozdoby jego oczy zsiniały od piękna i przez długi jeszcze czas obrazy migotały mu niewyraźnie. Gdy łączące się w miejscu jej splotu słonecznego strumyki zlewają się w jedno i zaczynają kapać na posadzkę, powoli zwierają się w jeden strumień, pełznący w kierunku adepta z gracją dostojnego gada. Adept zbiera z ziemi płyn i wciera go w siebie, co pozwala poczuć mu w sobie brudną moc utwardzonej łuski. Namaszczone fragmenty ciała odporne są na ostrze spiskowych pomówień i pozwalają na długodystansowy marsz przez instytucje.

Adepci o ekspresyjnym usposobieniu bardzo chwalą trzecią z pracownic – Ristellę Lux. Po przekroczeniu progu pokoju, Ristella gwałtownie atakuje adepta, obskakując go z taką prędkością, że jest przekonany iż znalazł się pośrodku ogniowej burzy. Jeden z lokalnych baronów nieistniejącej już partii, przyrównał zbliżenie z Ristellą do napadu epileptycznego z amnezją następczą. Po stosunku zanotował jedynie, że wnętrze pokoju było doszczętnie splądrowane, a on sam – niezwykle zadowolony i usatysfakcjonowany jakością usługi.

Dla członków loży poszukujących mocniejszych wrażeń, idealną partnerką seksualną jest Łusecznica. Redaktor naczelny jednej z wpływowych gazet codziennych, zachwycał się smakiem śliny Łusecznicy, którego goryczkowa metaliczność skojarzyła mu się z aromatem świeżej krwi dojrzałego Komodyjczyka. Jej pocałunek zazwyczaj wywołuje u adepta deliryczny efekt nagłego wzrostu miłości własnej, a osoby o skłonnościach narcystycznych mogą doświadczyć wizji w której planeta ziemia wypełniona tańczącym, wielorasowym ludem zostaje przez nich bezboleśnie zrodzona.

Niestety, niewiele mi wiadomo o misteriach odbywających się w niereptiliańskim skrzydle loży. Ze słuchów, które do mnie dotarły, wnioskuję, iż zatrudniane są zwykłe brudne kurwy z agencji na warszawskim Mokotowie.

Udostępnij tekst:
Share on FacebookTweet about this on TwitterGoogle+