Ludwik Wolta

Visit Us On FacebookVisit Us On TwitterVisit Us On Google PlusVisit Us On Instagram

Nietoperz

 

NietoperzNawet po Drugiej Wojnie Światowej, w wielu polskich wsiach przy ścianie wschodniej,   ostał się pewien barbarzyński zwyczaj – starych ludzi, którzy nie mogli już pracować, jak chromych – zamykano w dusznych drewnianych komórkach, by tam mogli doczekać końca swoich dni.

Ale wystarczyło jedno wydarzenie, by wszystko uległo zmianie.

Tamtego wieczora niebo nad jedną z podlaskich wsi było czerwone jak brudny barszcz. Miejscowi duszpasterze przeczuwali, że zbliża się przełom, przesilenie narosłe od podziałów i konfliktów między parafianami, których nie chciano zażegnać w imię posłuszeństwa bożym prawom. Właśnie tamtego wieczora, na biednym poletku brukwi, pewien chłop przekonywał żonę, że należy jej ojca umieścić w komórce, by nie gorszył dziatwy frywolnymi kpinami, na które pozwalał sobie odkąd starość zamieszała mu w głowie. Chłopka wiedziała, że nie przekona męża, więc w ciszy modliła się, by zmienił zdanie.

Nagle, jak czarna strzała, przestrzeń przeciął nietoperz. Chłopi patrzyli z niedowierzaniem jak małe czarne stworzenie siada na przerzuconym przez wiejską rzeczułkę moście i porywa go za sobą. Gospodarz wrzasnął łojezusmaria i kazał łapać małego srajdaka co wyrwał most razem z korzeniami. Nietoperz był jednak zbyt szybki i po krótkiej chwili wieśniacy zrozumieli, że już go nie dogonią. Próbowali jeszcze  rzucać kamieniami, ale żaden z nich nie dotarł do celu. Nietoperz zniknął w lesie, zgrabnie lawirując porwanym mostem, tak by nie poobijał się o drzewa.

Po tym wydarzeniu chłop zrozumiał, że nie może odstawić starego mężczyzny do komórki.

I tak niechlubny zwyczaj zaczął zanikać.

Udostępnij tekst:
Share on FacebookTweet about this on TwitterGoogle+